Agata Kusińska

Na początku wyłam z bólu jak dzika łasica wykrzykując przy okazji całą game wulgaryzmów (wcale nie pod nosem :)) i odgrażając się przy tym każdemu bez wyjątków…mimo wszystko uśmiech nie schodził mi z twarzy bo ekipa oprócz świetnego przygotowania treningowego reprezentuje dobry poziom żartu i duży dystans do siebie – dlatego tak szybko poczułam się w Egobody jak w domu. Idąc na trening niejednokrotnie ledwo wlokę się po schodach ociężale. Po przekroczeniu progu jest lepiej, a wychodzę zawsze pozytywnie naładowana i zadowolona z siebie. Wszyscy dzielnie znoszą moje próby wymigania się od ćwiczeń i przyzwyczajeni do pytań typu “juuuż??” czy ” ile jeszczeeee?” cierpliwie kontynuują trening nie pobłażając mi. Abstrahując od widocznych efektów naszej wspólnej pracy, mogłabym pisać w samych superlatywach o każdym z osobna, ale żeby nie było im za dobrze w dupie powiem po prostu: dzięki chłopaki!!!