Kawałek pizzy nas nie zabije, a garść jarmużu nas nie uzdrowi. Jak unikać skrajności będąc na diecie?

Nigdy nie uciekniemy przed tortami urodzinowymi, pizzą u znajomych, zimnym piwem na plaży ani pierogami na święta. Pamiętajmy, że jedzenie to element naszego życia, ważny aspekt w spotkaniach rodzinnych i towarzyskich. Jeśli wszystkie święta i okazje naprawdę ucinałyby drogę do osiągania efektów w dietoterapii, to niewielu osobom udawałoby się schudnąć, poprawić stan zdrowia, czy osiągnąć dobre wyniki sportowe. A jednak udaje się nawet tym, którzy żyją normalnie, nie rezygnują z toastów, ani nie odmawiają tortu. Dlaczego kawałek pizzy nas nie zabije? Dlatego, że w kwestii idealnej diety należy pamiętać, że nie ma zdrowych i niezdrowych produktów – są tylko zdrowe i niezdrowe dawki.

Czy picie wody może zabić?

Woda to najlepszy przykład na to, że kluczem do zdrowia jest racjonalna dawka. Kilka lat temu jedna ze stacji radiowych w USA zorganizowała konkurs na wypicie największej ilości wody bez wychodzenia do toalety. Brzmi komicznie, ale jedna z kobiet biorących udział w tych zawodach, po wypiciu 7,5 litra wody zmarła z powodu hiponatremii, czyli niedoboru sodu w konsekwencji przewodnienia organizmu. Czy pomyślałbyś wcześniej o tym, że woda może zabić? A jednak – w tym przypadku, tak jak w wielu innych, ważna jest dawka.

Typ I – „Nie zjem pizzy – jestem na diecie”

Obserwując zachowania żywieniowe ludzi, myślę że można wyróżnić dwie główne skrajności. Jedną z nich jest bezwzględne unikanie produktów uważanych za „niezdrowe”. Zgadzam się z tym, że warto na co dzień wybierać warzywa zamiast boczku w jajecznicy, kaszę zamiast smażonych frytek do obiadu i wodę zamiast coli. Natomiast warto zachować pewną dozę dystansu w zakresie posiłków okazjonalnych, świątecznych i towarzyskich. Jeśli po całym tygodniu dobrej, zdrowej diety skusisz się na kawałek ciasta będąc u rodziców, to niech nie zjadają Cię wyrzuty sumienia – tak wygląda normalne życie. Najważniejsze, abyś nie traktował drobnych odstępstw od dietetycznych założeń jako porażkę, przez którą całkowicie porzucisz zdrowy styl żywienia. Takie postępowanie jest jedną z częstszych przyczyn niepowodzeń w konsekwentnym realizowaniu planu żywieniowego: mała porażka = koniec zdrowej diety. Dzięki racjonalnemu podejściu do stylu odżywiania oraz kontrolowanemu dystansowi do kwestii okazjonalnych odstępstw, uda Ci się szybciej osiągnąć i dłużej utrzymać zaplanowany cel dietoterapii.

Typ II – „Przeczytałem, że jarmuż jest zdrowy, więc jem go codziennie (i nie zmieniam pozostałych nawyków)”

To kolejny błędny rodzaj myślenia w kwestii zdrowego odżywiania. Drobne zmiany są potrzebne do poprawy nawyków żywieniowych, ale jedna zmiana często nie wystarczy do osiągnięcia oczekiwanego rezultatu. Wiele osób testuje na sobie różne nowości ze świata dietetyki – jedzenie jarmużu, wypijanie herbaty z czystka, czy dodawanie jagód goji do każdego posiłku. Po wprowadzeniu do diety elementów uważanych za zdrowe łatwiej jest zapomnieć o wadach aktualnego stylu odżywiania, które są prawdziwą przyczyną nadwagi, złego samopoczucia, czy nasilenia stanu chorobowego. W związku z tym warto, abyś dokładnie przeanalizował swój jadłospis, postarał się go urozmaicić i lepiej zbilansować (w czym mogę Ci pomóc podczas omawiania Twojej diety na wizycie). Elementy żywienia, których zmiana realnie pomoże Ci w osiągnięciu założonego celu, to przede wszystkim codzienne nawyki i nieprawidłowe dawki.

W skrócie

Aby uniknąć skrajności w podejściu do diety pamiętaj o tym, że:

  • To, co naprawdę wpływa na Twoje zdrowie i masę ciała to codzienne nawyki żywieniowe,
  • Okazjonalne odstępstwa od diety są normalne i przy zachowaniu racjonalnej diety na co dzień nie spowodują nagłego wzrostu masy ciała, czy pogorszenia wyników,
  • Wprowadzenie do diety pojedynczego produktu, który ma korzystny wpływ na zdrowie, to zwykle zbyt mała zmiana, abyś osiągnął oczekiwany efekt.